piątek, 3 stycznia 2014

Spotkanie autorskie z Marcinem Bruczkowskim.

Jak sami widzicie, uzbierało mi się całkiem sporo wydarzeń z zeszłego roku o których jeszcze nie pisałam. Jednym z nich było spotkanie z autorem książek, panem Marcinem Bruczkowskim, które odbyło się 10 października w Warszawie. O ile dobrze pamiętam to w księgarni Matras. Spotkanie zostało zaplanowane na godzinę (chyba) 18. Niestety w czwartki, a 10 październik był niewątpliwie czwartkiem, mam zajęcia z japońskiego do godziny 18:20. Niegrzecznie jest wychodzić z zajęć przed ich końcem dlatego też postanowiłam niezwłocznie po ich zakończeniu przedostać się do księgarni. Zajęło mi to może z 20 minut, zgrzałam się jak kot i gdy weszłam do księgarni zobaczyłam, że najprawdopodobniej autor też się spóźnił :) 

Ludzi było bardzo dużo, książki zostały wysprzedane, zdążyłam tylko złapać jakąś leżącą prawie na podłodze i "pognałam" do kasy w celu zakupu. Spotkanie autorskie odbyło się przy okazji premiery najnowszego dziecka pana Marcina a mianowicie "Powrotu niedoskonałego".

Powrót niedoskonały by M.Bruczkowski.

Ustawiłam się więc grzecznie w kolejce aby wysępić autograf. Kolejka była naprawdę imponującej długości. Przypominała trochę wijącego się węża pomiędzy regałami. Tak na oko - 40 minut stania. Ale pomyślałam, że takiej okazji nie przepuszczę i wytrwam :)

Zaczęłam więc czytać. Czytam, czytam, czytam i nagle coś mi się nie zgadza. Akcja książki rozgrywa się w 2005, przynajmniej tak wynika z daty zamieszczonej w pierwszym rozdziale na stronie 9. To jakim cudem, kilka stron dalej (str. 22) robi rok 2006? Myślę sobie, może jakaś teleportacja czasowa ^^ No ale nic, czytam dalej. Wszystko się zgadza - ciąg wydarzeń, wątki, bohaterowie. Dotarłam do rozdziału drugiego i jest rok 2005! Błąd, znalazłam błąd i zamierzałam go wykorzystać ;)

Powrót niedoskonały by M.Bruczkowski.

Stojąc w kolejce, zrobiłam kilka zdjęć z ukrycia zarówno autorowi jak i rekwizytom, które na okoliczność spotkania zostały rozstawione. 

Meeting with M.Bruczkowski.

Meeting with M.Bruczkowski.

Meeting with M.Bruczkowski.

Długo wyczekiwana chwila nadeszła: moja kolej. Dialog wyglądał mniej więcej tak: 
- dzień dobry, dzień dobry czy mogłam bym poprosić o autograf?; 
- a dla kogo?; 
- Karolina; 
- [skrobu, skorbu, skrobu]; 
- przepraszam a w którym roku rozgrywa się akcja książki?; 
- no w 2005 desu; 
- to czemu na 22 stronie jest 2006?; 
-.... no to znalazła Pani pierwszy błąd...; 
- najmocniej przepraszam ;)

Pan Marcin całą sytuacją był lekko zaskoczony ale z uśmiechem skwitował, że za takie błędy to autor nie ponosi odpowiedzialności tylko korekta. Potem, gdy kolejka już zniknęła, tradycyjnie autor wysunął zaproszenie na tzw. przedłużacz. Niestety, nie mogłam pójść ale z doniesień internetowych wynika, że zakończył się o 3 w nocy ^^

A oto i autograf :D

Powrót niedoskonały by M.Bruczkowski.

O samej książce pisać nie będę, bo nie chciałabym psuć nikomu zabawy i przyjemności. Powiem tylko tyle, czyta się ją lekko i zbyt szybko. Autor ma genialne pióro i smykałkę do opowiadania w sposób bardzo ciekawy, lekko ironiczny i z humorem. Polecam!

czwartek, 2 stycznia 2014

Toruń - październik 2013 r. Wystawa tsub i wydarzenia towarzyszące.

Tuż przed wyjazdem do Japonii w październiku, wspomniałam że na parę dni wybrałam się do Torunia. Była to oczywiście okazja wyjątkowa a związana z mieczem japońskim. Otóż Muzeum Okręgowe w Toruniu, a dokładnie w budynku Kamienicy pod Gwiazdą miała miejsce wystawa (i jeszcze trwa) "Tsuba - arcydzieła japońskiej sztuki zdobniczej". Równolegle z wystawą odbywały się wykłady, prowadzone zarówno przez stronę japońską jak i polską. Delegację japońską reprezentowali przede wszystkim przedstawiciele Bizen Osafune Sword Museum a polską Polska Sekcja Miecza Japońskiego. 

Do Torunia dojechałam w sobotę, lekko po południu. Zdążyłam się zameldować w hotelu, przebrałam się i ruszyłam do Kamienicy aby zobaczyć jak prezentuje się wystawa, na parę godzin przed jej otwarciem dla publiczności. Sam budynek Muzeum znajduję się na Starym Rynku. Dla celów tej wystawy wygospodarowano ponad 3/4 powierzchni. Wyobraźcie sobie, ponad 500 tsub, ze 100 innych elementów miecza np. kozuki, etc. Również japończycy przywieźli z sobą dwie niesamowite głownie, tsuby, rysunki i plakaty oraz wiedzę, której wszyscy pożądali! 

Oficjalne otwarcie wystawy zostało przewidziane na godzinę 17, więc do tego czasu mogłam się rozejrzeć i dokładniej zapoznać z planem imprezy. Nie odbywała się ona tylko w jednym miejscu ale w kilku, w dość bliskiej odległości od siebie. Miałam również chwilę aby skoczyć na małą kawę z innymi członkami Sekcji.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

O godzinie 17, wszyscy zebrali się w sali w Kamienicy i rozpoczął się tur maraton przemówień, podziękowań, uścisków, zachwytów - ale wszystko w doskonałej atmosferze, choć wydaje mi się że trwało to stosunkowo za długo, bo po godzinie stania na nogach miałam już dosyć. Głos ze strony japońskiej zabrał m.in. kurator Bizen Osafune oraz Mistrz Mikami a także kilka innych osób bez których to wydarzenie nie doszłoby do skutku. Ze strony polskiej natomiast zabrał głos m.in. dyrektor muzeum oraz kurator wystawy, jak również prezes PSMJ.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Po całym tym zamieszaniu z przemówieniami, wreszcie spokojnie można było obejrzeć całą wystawę. Ekspozycja tsub na parterze, na pierwszy rzut oka mogła się wydawać trochę zbyt bardzo ściśnięta ale z drugiej strony, jak pomieścić tyle eksponatów w jednym miejscu. W piwnicach muzeum zorganizowano mały poczęstunek ale tam nie wchodziłam ;) Na ostatnim piętrze natomiast znajdowały się miecze japońskie, ustawione w gablotach. No i się zaczęło :) Zarówno członkowie sekcji jak i osoby zwiedzające "dopadły" mistrza Mikamiego i zaczęło się przesłuchanie. Jednak dzięki pomocy polskich tłumaczy języka japońskiego oraz doskonałego przygotowania mistrza w materiały pomocnicze, żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi ;)

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Po prawie dwóch godzinach, zostaliśmy zaproszeni na uroczystą kolację do jednej z toruńskich restauracji. Rozmowy trwały w najlepsze, szybka nauka obydwu języków przy trunkach wszelakich a potem wieczorny wypad aby zobaczyć oświetloną panoramę miasta.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Następnego dnia, prawie z samego rana, po smacznym śniadaniu oraz dużej ilości kawy rozpoczął się czas wykładów i warsztatów. Zdjęć mam naprawdę dużo i wszystkich w jednym poście nie uda się zamieścić, dlatego też podaję link do folderu na Flickr.

Tutaj widać zdjęcia zrobione podczas kilku wykładów w Ratuszu:

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Tutaj natomiast są zdjęcia z warsztatów, które moim zdaniem wzbudziły największe zainteresowanie odwiedzających. Można było zobaczyć na własne oczy proces naprawy opraw mieczowych, proces tworzenia grawerunku na tsubach a także proces tworzenia horimono na głowni:

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Praktycznie po całym dniu niezwykłych wrażeń, dopiero wieczorową porą z kilkoma członkami sekcji poszliśmy coś zjeść. Toruń wieczorową porą wyglądał już bardzo magicznie. A był to dopiero początek tej prawdziwej magi tworzenia - mistrz Mikami miał za chwilę rozpocząć pokaz kucia miecza. 

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Cały piec został zbudowany na rynku w Ratuszu. Niestety miejsce było lekko niefortunne z uwagi na silny i mroźny wiatr. Jak się później okazało dla mnie szczególnie, bo się rozchorowałam na następny dzień. Pokazy kucia, szczególnie w nocy mają niesamowity urok i czar. Na rynku panowała absolutna cisza, słychać było jedynie dźwięk tłoczonego powietrza. Mimo, iż pokaz troszkę się przeciągnął w czasie nikt nie wyszedł, wszyscy stali jak zaczarowani, wyczekując momentu kiedy głownia zostanie zanurzona w wodzie. W tym szczególnym momencie, praca mistrza została nagrodzona gromkimi brawami. 

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Jeszcze przez długi czas mistrz Mikami odpowiadał na pytania widowni, dokładnie tłumacząc cały proces pakietowania. Chyba był lekko zaskoczony, że mimo tak niesprzyjających warunków ludzie ochoczo podchodzi do niego, składając gratulacje oraz wyrażając swój podziw dla jego pracy. Może nawet był lekko wzruszony :)

Toruń. Październik 2013. Wystawa Tsub.

Następnego dnia z samego rana, z ogromnym katarem, temperaturą i bólem gardła wróciłam do Warszawy na głosowanie w sprawie referendum dotyczącego odwołania Prezydenta miasta. Jednak tamtego dnia w Toruniu, nie zapomnę do końca życia.

Sama Delegacja Japońska w Polsce gościła jeszcze m.in. w Krakowie oraz Warszawie. Jednak z uwagi na mój stan zdrowia oraz fakt, że we wtorek z samego rana leciałam do Japonii to na spotkanie w Muzeum Wojska Polskiego oraz w Ambasadzie nie poszłam. A może ktoś z Was tam był?

Bento z sierpnia (#47 - #54).

Jak już wspomniałam kiedyś, wykonywanie bento stało się dla mnie czymś w rodzaju przyjemności - można powiedzieć przyjemności tworzenia, a później konsumowania. Ostatni wpis o pudełkach, dotyczył tych zrobionych w lipcu zeszłego już roku. Pora więc aby choć troszkę nadgonić zaległości w tym temacie. Zapraszam na benta z sierpnia ^^

#47

Bentobox od MUJI a w nim troszkę inaczej zaprezentowana ekspozycja owoców. Strasznie spodobały mi się te przedłużane wykałaczki z elementami ozdobnymi. Bardzo popularne w Japonii, z najróżniejszymi zakończeniami. Mi najbardziej podoba się to z dango ^^

Bento #47

Bento #47

#48

Nowe (na tamten czas) pudełko z Matsumoto, jak widać jest dużo większe i owalne. Sprawdziłam je już wielokrotnie i jestem zachwycona jego pakownością i możliwościami w ułożeniu. Do środka w celu odgrodzenia dodana jest jeszcze wstawka (coś na wzór mobilnej przegródki) ale jakoś jej nie używam. A co w pudełku? Same smakowitości! Jest ryż, kawałek piersi z kurczaka, surówka z kalarepy z marchewką :)

Bento #48

Bento #48

#49

Naprawdę, potwierdza się moje przywiązane do bento od MUJI :) W środku na zmianę smaku widzimy sajgonki, których jestem (co by tu nie ukrywać) pochłaniaczem. Nie ma to jak pyszna sajgonka o 2 w nocy z kawą :) Do środka włożyłam jeszcze arare, czyli japońskie krakersy zrobione z ryżu i sosu sojowego. Jestem ich wielkim fanem, idealne do piwa :) Poza tym wyglądają i smakują naprawdę dobrze, no i te kolory.

Bento #49

#50

Wreszcie znalazłam idealne smaczne kiwi. Nie wiem ale tak marnego sezonu na owoce to już dawno nie pamiętam. Owszem, było ich na rynku bardzo dużo ale jakoś strasznie kwaśne. W pudełku widzimy jeszcze kwiatki, które powstały z serka mascarpone z ziołami oraz takuanu :) Spróbujcie, poważnie! Smakuje bardzo dobrze... albo moje kubki smakowe są jakieś dziwne ^^

Bento #50

Bento #50

#51

A w pudełku: borówki amerykańskie, śliwki węgierki w wersji mini mini oraz maliny. Miałam zamiar zrobić w małych pojemniczkach galaretkę z tymi owocami ale okazało się, że w domu nie ma ani jednego opakowania. Do drugiego pojemniczka włożyłam pasztecik oraz resztkę łopianu w marynacie. Nawet nie wiecie jaki problem jest z łopianem. O ile można go kupić w wersji sproszkowanej albo preparatów do włosów (bo działa na nie idealnie, jak ktoś ma słabe i zniszczone to polecam kurację łopianem), to w korzeniu nie ma takiej opcji. Nawet na łące obok mojego domu nie można go znaleźć. A w Japonii, na każdym targu bez problemu i to w jakieś ilości się chce.

Bento #51

Bento #51

#52

Bento robione na szybko, bo o ile dobrze pamiętam to zaspałam :) Ryż w furikake, trochę warzyw, jajeczko oraz owoce i dorodna śliweczka w czekoladzie z własnego krzaczka, znaczy pudełka, znaczy ze sklepu ;) Jest taka miłość do smaków z dzieciństwa, która wraz z wiekiem nie zanika. Dla mnie to są właśnie śliwki w czekoladzie, te od solidarności. Duże, soczyste, ze smaczną czekoladą - takie które zaklejały całą buzię :)

Bento #52

#53

Bento Sakura a w nim jakby wiosennie się zrobiło. Są kiełki rzodkiewki, pomidorki, kanapeczka, no i oczywiście owoce. Tym razem padło na winogrona oraz brzoskwinie. Wyszło smacznie i nawet w miarę kolorowo. 

Bento #53

Bento #53

#54

Coś mnie naszło na makaron. Na początku miałam zamiar zrobić go w jakimś sosie np. śmietanowym albo pieczarkowym, jednak ostatecznie stanęło na makaronie z warzywami. Żałuję tylko, że zabrakło mi groszku i kukurydzy bo efekt smakowy byłby znacznie lepszy ale i tak, zawartość pudełka zjadłam bardzo szybko. 

Bento #54


środa, 1 stycznia 2014

あけましておめでとうございます。


干支の置物 : 午(うま)

(made by eyawlk60)


W tym nadchodzącym Nowym Roku chciałabym Wam wszystkim życzyć abyście się nie poddawali. Choć na swojej drodze możecie napotkać wiele trudności, ludzi którzy będą próbowali udowodnić, że czegoś nie da się zrobić - nie poddawajcie się. Jak w tym przysłowiu "Wóz odpoczywa zimą, sanie latem, konie nie odpoczywają nigdy". Ciągła praca nad sobą, zaangażowanie w wykonywane zadania, jakiekolwiek by one nie były - od najbanalniejszych do najtrudniejszych, zawsze dawajcie z siebie 100%.

Ale znajdzie też w tym pędzie czas dla siebie. Spróbujcie zadać sobie pytanie, czego tak naprawdę chcecie. Nie dla kogoś, nie dla przyjaciół czy rodziny ale dla siebie samego. Jeżeli znajdziecie odpowiedź na to pytanie, to z całego serca życzę aby właśnie ono się spełniło.

czwartek, 14 listopada 2013

... i po przerwie.

Jak co roku o tej porze... chciałabym napisać ale powrót do kraju zawsze przychodzi mi z trudem. Wyjazd do Japonii się udał, choć nie miałam tyle czasu dla siebie ile sobie zakładałam. Mogę śmiało napisać, że robiłam za przewodnika a każdy rozgarnięty człowiek może sobie wyobrazić z czym to się wiąże. Z planem rzecz jasna, a plan trzeba / należy zrealizować tzn. dobrze by było. Niestety do końca się nie udało tego zrobić m.in. z powodu choroby, zaznaczam nie mojej ^^ 

Zrobiłam trochę zdjęć, jestem bogatsza o nowe doświadczenia, zaliczyłam kilka nowych zamków, kilka zupełnie nowych miast. Z jedzeniem też źle nie było, bo pyszności w brzuchu lądowały :) Anyway, "relacje" z wyjazdu zapowiadają się ciekawie, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Jednak problem mój polega na tym, że jeszcze nawet nie zaczęłam pisania relacji z pobytu w Japonii z zeszłego roku, więc nie wiem czy ją odpuścić i napisać tę z tego roku... Jakieś propozycje? :)