środa, 7 sierpnia 2013

Bento z maja (#26 - #31)

#26

Bento #26

Bento #26

Jedno z trzech pudełek, które dostałam z pobytu familii w Japonii. To zostało zakupione w Matsumoto. Jest to tańsza wersja drewnianego bento. Niestety te które można zakupić m.in. na stronie Bento&co chwilowo są poza zasięgiem finansowym. Poza tym rodzicie mieli spory problem z wyborem, bo jak sami stwierdzili było zbyt dużo modeli. Dobre w tym pudełko jest to, że górny poziom zrobiony jest z plastiku, dzięki czemu nie ma obaw aby coś się rozlało.

#27

Bento #27

Bento #27

Do tego pudełka włożyłam troszkę sałatki z wodorostów hijiki z dodatkami. Nie zrobiłam jej sama :) "Combini store" 7-Eleven mają w swojej ofercie już gotowe, porcjowane paczuszki - wrzucam CM, i 00-07 będzie owa sałatka ^^ 



#28

Bento #28

Bento #28

Kolejne nowe i fajne pudełko. Ma zatrzaski z 4 stron co pozwala na bezpieczne przewożenia bento. Dodatkowo do kompletu są pałeczki w górnej pokrywce oraz termiczna torebka. Całość jest naprawdę pakowa i wykonana bardzo solidnie.

#29

Bento #29

Bento #29

A tutaj w bento również można znaleźć produkt 7-Eleven a mianowicie kinpira gobou... i teram mam pytanie i proszę o pomoc, bo łąki koło siebie przeszłam i nie znalazłam: czy ktoś z czytelników dysponuje bądź wie skąd zdobyć korzeń łopianu? :) Poważnie się pytam, tak serio serio XD Nie wiem czemu ale za pierwszym razem jak jadłam to lat temu temu to sobie ubzdurałam, że to bambus jest. Ale tym razem rodzicie przywieźli torebkę na której było wyraźnie hiraganą napisana nazwa tej potrawy; no i okazało się w środku że to nie bambus a łopian. Pilnie poszukuję i się odwdzięczę znaleźnym :) 

#30

Bento #30

Jak widać totalny brak pomysłu ale za to są żelki!

#31

Bento #31

Bento #31

Tak się złożyło, że mama zrobiła farsz z indyka z ziołami i trochę zostało więc wrzuciłam do pudełka, przybrałam pandą i wyszło: akceptowanie ^^

wtorek, 6 sierpnia 2013

6 sierpnia 1945 roku.

Z każdym rokiem, zastanawiam się czy historia jest w stanie nauczyć Nas czegoś więcej. Nie wiem - może lepszego postępowania, nie powtarzania błędów, dotrzymywania słowa. Wydaje się, że takie wydarzenie jak zrzucenie bomby atomowej na Hiroshimę a następnie Nagasaki powinny skutecznie zniechęcić wszystkie państwa od badania, powielania i wdrażania a już w szczególności straszenia innych użyciem tego typu broni - "pozdrowienia" dla Korei Północnej. Zawsze uważałam, że jeżeli już jakieś państwa są na tyle nierozsądne aby prowadzić wojnę to powinni w niej brać udział, tylko żołnierze. Ale nigdy nie powinna być użyta broń, która spowoduje straty w ludności cywilnej a już na pewno nie na taką skalę. 

Obecnie w przeważającej większości na świecie mamy do czynienia z wojnami domowymi a nie o takimi zasięgu jak podczas I czy II Wojny Światowej. Czy to jakieś usprawiedliwienie? Nie. Śmierć jest wszędzie taka sama, zawsze coś kończy. Czy śmierć podczas wojny może być humanitarna? Nigdy nie jest. Ale używając broni, która u osób które podczas bezpośredniego wybuchu nie poniosły śmierci na miejscu ale dogorywały w męczarniach, nie jest humanitarna a tym bardziej nie może zostać usprawiedliwiona jakimkolwiek tłumaczeniem.

Niejednokrotnie na forach organizacji międzynarodowych podnoszono doniosłe słowa a konieczności zaprzestania produkcji, posiadania broni atomowej oraz nadrzędności utrzymania i zapewnienia pokoju. Liga Narodów - porażka, następca ONZ - porażka. Nic się nie dzieje i wraz z zespołem Elektryczne Gitary chciałoby się zaśpiewać cichutko "wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie dalej, tak jak jest".

Nie chodzi mi o to aby wybielać którąkolwiek ze stron, bo i jedni i drudzy mają wiele na sumieniu. Ale nie zgodzę się nigdy ze słusznością zrzucenia bomb atomowych. 

Całe szczęście, zarówno Hiroshima jak i Nagasaki odrodziły się na nowo. Dzisiaj są pięknymi miastami, w których żyją ludzie tacy jak my - którzy chcą być szczęśliwi, mieć marzenia i żyć. Różnica polega jedynie na tym, że w tych miastach Japonii widać jeszcze bardzo wyraźnie ślady "broni zagłady" i lepiej aby były one zawsze widoczne, ku przestrodze młodszym pokoleniom.

Czarne Słońce Hiroszimy [2011] Planete PL



Prezentacja miasta Hiroshima

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Z cyklu: "Bo plan to podstawa" czyli Bento z kwietnia. (#24, #25)

Drugi post tego samego dnia? No sama siebie zaskakuję ^^ Ale ten będzie naprawdę króciutki także don't worry. O czym tym razem ano będzie kulinarnie. Miałam problem jak nie przekształcić bloga w stronę o bento, bo jak pewnie ktoś zauważył ostatnimi czasy właśnie tak to wyglądało. No i wymyśliłam. Nie, spokojnie osobnego bloga zakładać nie będę bo bym chyba nie nadążyła z uzupełnianiem. Pomysł mój jest taki, że wpis o bento będzie raz na miesiąc a w nim popełnionego pudełka. Prawda jest taka, że codziennie nie robię bento także w miesiącu może będzie ich z 10 a wrzucenie tych 10 czy nawet 14 fotek w jednym wpisie nie powinno nikogo razić a tym bardziej zaburzać tematyki bloga... Chwila ale ten blog nie ma jednej tematyki - no dobrze, trochę przekolorowałam :)


Z wydarzeń zaprzeszłych a dotyczących również częściowo bento. Zyskałam nowe przybory! W znaczącej ilości silikony do przyozdabiania i segregowania z czego bardzo się cieszę. Kilka pudełek też doszło :) W swoim czasie zostaną zaprezentowane z odpowiednim komentarzem albo jego brakiem ^^ Coś ostatnio zauważyłam, że pisanie mi jednak nie idzie, się pewnie odzwyczaiłam.

Bento accessories.

Bento accessories.

Bento accessories.

Bento accessories.

Bento accessories.

Bento accessories.

Z wiadomości typowo kulinarnych chciałabym zaprezentować przywiezione przez rodziców z Japan kudamono a mianowicie melon :) Został zjedzony w zastraszająco szybkim tempie ale nie ma się co dziwić za taką cenę i to jeszcze nie byle skąd tylko z Takashimaya. Burżujstwo... nie żebym się nie cieszyła bo cieszyłam się bardzo bardzo XD

melon

melon

Ciekawostka kulturowa: czasami odwiedzając wielkopowierzchniowe markety w Japonii (ale nie tylko, bo i nawet w tych mniejszych też to jest praktykowane) zauważyłam, że jeżeli chcecie kupić owoc to owszem możecie ale będzie on sprzedawany na sztuki. Każda sztuka będzie idealnie opakowana gąbeczką albo jakąś folijką i nie ma możliwości aby podejść i poprosić o 1 kg jabłek. Nie, każde jabłko będzie pakowane osobno...  np. tak jest w Daimaru. Zadziwiające. Następnym razem postaram się zrobić w sklepie kilka fotek to wam pokażę. Nie wiem od czego to zalezy ale fakt faktem, że niektóre owoce i warzywa mają droższe niż my w kraju. Ale znowu, np. na pasażu handlowym czy targu już idzie się dogadać. Jakiś czas temu, na zajęciach z japońskiego Sensei J powiedziała, że nawet ziemniaki na sztuki są sprzedawane. Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tym temacie i wie coś więcej, bo z chęcią posłucham. Ja osobiście będąc w Japonii kupuje takie miseczki w których jest już kilka owoców, można powiedzieć, że to takie sałatki owocowe - standard: melon, truskawki, pomarańcze, kiwi, etc. Świeże a pod wieczór korzystam z obniżek cenowych :D

Anyway: bento z kwietnia (a właściwie jego końcówki dlatego tylko 2).

#24

Bento #24

#25

Bento #25

Dzień japoński na Pradze.

Byłam wczoraj. Najchętniej bym to właśnie tak podsumowała: zwiedziłam co było do zwiedzenia  i opuściłam park praski. Z tego zdania można by wnioskować, że coś było nie tak jak być powinno albo nie tak jak się to sobie wyobrażało. Prawda jest taka, że było bardzo "ubogo". W porównaniu do Matsuri na Agrykoli to niebo a ziemia, no ale to też inny rodzaj wydarzenia. 

Od razu zaznaczę, że ani na jednej imprezie ani na drugiej nie byłam cały dzień tylko 1-2 godziny. Na wczorajszej imprezie chyba największym zainteresowaniem cieszyło się stoisko z bonsai, bo generalnie w moim odczuciu to było jedyne dobrze przygotowane stoisko. To był ten sam Pan, który prezentował swoje prace na Matsuri. Zamieniliśmy kilka słów i okazało się, że gdzieś tam, kiedyś tam się nasze drogi się krzyżowały w odległości nieodgadnionych czeluści internetu. W okolicach 20 września będzie miała miejsce wystawa 50 drzewek, na którą zostaliśmy zaproszeni.

Dzień japoński - Praga, Warszawa.

Dzień japoński - Praga, Warszawa.

Dzień japoński - Praga, Warszawa.

Dzień japoński - Praga, Warszawa.

Jasne, był jeszcze mały namiocik gdzie stały 4 krzesełka i można było nauczyć się origami czy napisać swoje imię katakaną. Był też jakiś punkt z przenośnym małym siedzeniem do robienia masażu ale nie bardzo zrozumiałam o co chodzi. Bo masaż z Japonią kojarzy mi się w szczególności z obleganymi, gigantycznymi fotelami które wymasują Tobie wszystko w przybytkach typu Big Camera albo Yodobashi (czyli sklepy z elektroniką), gdzie po pracy (i nie tylko) Japończycy masowo uderzają. A oblegają na tyle skutecznie te fotele, że czasem trudno znaleźć jakiś wolny. I na tym zwiedzanie się skończyło, że nic innego z takich stałych stoisk nie miało miejsca, no chyba że ktoś chciał kupić pańską skórkę albo maskę konia... 

Dzień japoński - Praga, Warszawa.

A nie przepraszam, na scenie jeszcze odbywał się pokaz zakładania kimon... organizatorzy próbowali namówić kogoś z widowni na ubranie się ale chyba nikt się nie zdecydował, bo na oko widzów było tak z 40 osób porozrzucanych pod całą muszlą koncertową.

Gdy w porozumieniu mieliśmy już opuszczać "festyn" dostrzegliśmy znajome twarze także na chwilę zamieniliśmy słowo. Wtem na scenie pojawiła się Hana Umeda :) Nie wiem czy ktoś z Was ją kojarzy ale czasem jest gościem na tego typu wydarzeniach. Moim skromnym zdaniem, a przecież specjalistka od tańca ze mnie żadna to Hana za każdym razem wywołuje na mnie piorunujące wrażenie, na tyle że aż mnie pozytywne ciarki przeszły. Hana wykonuje taniec w tradycji nihon buyou. Przepraszam za jakoś zdjęć ale coś mi aparat lekko oszalał już pod koniec albo to te emocje ;)

Dzień japoński - Praga, Warszawa.




piątek, 2 sierpnia 2013

After after czyli Matsuri - piknik z kulturą japońską w Warszawie.

Ja wiem, że Matsuri na Agrykoli było w czerwcu i pewnie mało osób będzie zainteresowanych tym zaprzeszłym wydarzeniem ale skoro relacje z Japonii "opisuję" z prawie dwurocznym opóźnieniem to sądzę że piknik też spokojnie mogę ;)

O tym, że się odbędzie to wiedziałam na jakiś tydzień przed ale pogoda sprawiała a właściwie straszne upały, że pod dużym znakiem zapytania było to czy na nim będę czy nie. Słońce plus ja równa się problem i to duży, bo generalnie jestem uczuleniowcem. Niestety zbyt długie przebywanie na słońcu (zazwyczaj 20 minut wystarczy) lub w przegrzanym pomieszczeniu powoduje, że na moim ciele pojawiają się okropne czerwone placki. Piękna to ja wtedy nie jestem. Anyway...

8 czerwca, sobota rano. Miejsce akcji: kuchnia; w rolach głównych: rodzina.
Ja: (z całą pewnością rzuciłam, że jest upał i że bardzo szkoda, bo dzisiaj jest piknik japoński i pewnie będzie "darmowe" jedzenie... a jak wiadomo hasło o darmowym jedzeniu czyni cuda XD)
Rodzina: mamy samochód z klimatyzacją a darmowe jedzenie jest bardzo kuszące XD
No i pojechaliśmy.

Z daleka było słychać, że impreza zapowiada się znakomicie bo nagłośnienie chodziło maksymalnie. Trafiliśmy akurat na moment w których "wszyscy zacni" czyli ambasada, organizatorzy, goście szanowni zabierali się za rozbijanie sake. Niestety zgubiłam z oczu beczułkę więc nie wiem czy to była atrapa czy trunek się szybko wchłonął. Po chwili na scenę wkroczyła tanecznym krokiem grupa, którą podziwiam nawet do tej chwili - żar z nieba a oni na scenie i tańczą. Nie, że ruszali się jak muchy w smole tylko całym swoim jestestwem wykonywali tak dynamiczne ruchy, biła od nich taka pozytywna energia. Pełen podziw!

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Spodziewałam się, że stoisk będzie znacznie mniej niż było ale pozytywnie się zdziwiłam. "Zwiedzanie" zaczeliśmy od stoiska japanfood.eu, gdzie zapisaliśmy się na listę do otrzymywania newslettera a tata jak to tata zgarnął długopis, znaczy wygrał Pentela :) Japanfood.eu to sklep z żywnością, niestety nie powiem od jakiego czasu działają na rynku bo nie wiem ale jak zaglądam od czasu do czasu na ich stronę to muszę przyznać, że asortyment jest ciekawy. 

Następne w kolejce były stanowiska z jedzeniem :) Zrobiliśmy małe rozeznanie, choć wiadomym było że kruszony lód z syropem i gyoza być muszą. Tata podleciał do stoiska Nippon-kan'u po ciasteczka (to japońska restauracja, która jedną ze swoich filii ma na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie - szerze polecam ich katsudon, nigdzie oprócz Japonii nie jadłam lepszego). 

Matsuri Warsaw 2013.

Na stoisku Ajinomoto zgarneliśmy tyle darmowych zupek instant, że zapas mamy do końca roku. Nie no, śmieje się ale z 7 opakowań mamy ^^

Matsuri Warsaw 2013.

Potem przeszliśmy do sektora w którym odbywały się japońskie gry i zabawy dla najmłodszych. Między innymi widziała (no bo sama za stara jestem aby brać w czymś takim udział... zresztą tam same dzieci były - wyobraźcie to sobie: dzieci lat 6-9 i ja 30 prawie na karku). Były ayatori (czyli zabawa ze sznurkiem i daje słowo, że jak byłam mniejsza to z babcią w to grałam), nagekoma (chodzi o rzucanie bączka na sznurku), kendama (a jak wiadomo matsuri bez kendama to nie matsuri), mahjong i hanafuda dla trochę starszych graczy oraz wiele wiele innych :)

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Dalej mijaliśmy stoiska z możliwością przyodziania się w yukatę, pokaz parzenia heraty oraz stoisko firmy Shiseido, gdzie prezentowano kremy z filtrem na lato. Jednak największe zachwyty dało się usłyszeć przy stoisku z bonsai i moim skromnym zdaniem były one całkowicie uzasadnione; zresztą sami oceńcie.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Przerwa na lód z syropem, i gdyby nie tata by zdjęcia nie było. Zdjęć nie ma gyozy i yakitori, oraz kurczaka z curry... Bardzo przepraszam, byłam głodna bo z domu wyskoczyłam tylko o kubku kawy.

Matsuri Warsaw 2013.

Dla mnie temperatura powoli stawała się trudna do zniesienia dlatego też szykowaliśmy się powoli "do wyjścia" zahaczając jeszcze o stoisko SONY, gdzie młodzi i trochę starsi oddawali się czemuś na wzór DDR :)

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Rzut oka na silniki do łodzi motorowych oraz skutery i samochody, i powoli kierowaliśmy się do samochodu. 

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri Warsaw 2013.

Matsuri uważam za udane, było sporo ludzi, gdyby nie temperatura to pewnie byśmy tak jeszcze trochę zostali ale generalnie jestem na tak. Ciekawa również jest moja osoba, czy ktoś z was był może na Matsuri i ma podobne wrażenia do moich, czy może zupełnie odmienne.