Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japan. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2016

Japonia 2016 - Nikko. Dzień 2.

Drugi dzień w Japonii rozpoczął się bardzo wcześnie. Ze stacji Shinjuku pojechałam Chuo Line do Tokyo aby złapać shinkansena do Utsunomiya. Samego miasta nie zwiedzałam, choć słyszałam, że jest bardzo urokliwe. Moim celem podróży było Nikko. 

001

Nikko 2016

Nikko 2016

Na stacji docelowej, gdy tylko wysiadłam z pociągu dobiegły mnie dźwięki bębnów. Jakoś przed przyjazdem nie sprawdziłam, czy w tych dniach odbywa się jakieś święto, a okazało się, że owszem było. Próbowałam dopchać się do Biura informacji Turystycznej, jednak kolejka jaka w nim panowała, tak z grubsza wyglądała na 30 minut stania - bardzo dużo ludzi. Zgarnęłam tylko dostępne mapy i wsiadłam do autobusu. Powiem szczerze, że nie wiem co się dzieje w tych dniach. Z informacji z plakatu dowiedziałam się tylko, że jakaś "impreza" trwa kilka dni - do 17.04 włącznie. Jak złapie chwilę czasu wolnego to poszukam dalszych info.

Nikko 2016

Nikko 2016

Podróż do mostu Shinkyo to tylko 7 przystanków (koszt 200 yen) od stacji JR Nikko. Most jak most, każdy widzi - więc w czym rzecz? Ano w tym, że jest on uważany za jeden z 3 najwspanialszych mostów w całej Japonii. Dwa pozostałe znajdują się w Iwakuni i gdzieś w prefekturze Yamanashi. Jest pokryty czerwoną laką co daje naprawdę przyjemny efekt dla oka. Nazywany jest też smoczym mostem - a to określenie akurat wzięło się z legendy o mnichu Shodo, który wraz ze swoimi towarzyszami nie mógł przekroczyć rzeki Daiya. Tak się modlił, że wymodlił bóstwo o 10 ogonach., które to wypuściło dwa smoki i utworzyły one przejście na drugą stronę rzeczki dla mnicha i jego towarzyszy. W czasach feudalnych, z tego typu mostów mogli korzystać jedynie cesarze. Widoczny kształt mostu, jego konstrukcja pochodzi z ok. 1636 roku, a dla publiczności został otwarty dopiero w 1973 roku. Obecnie przyjemność przejścia się po nim kosztuje (jeśli pamięć mnie nie myli) 300 yen. 

Nikko 2016

Nikko 2016

Powiem Wam szerze, że gdy doszłam do świątyni Rinnoji przeżyłam szok. Otóż, jak to bywa już japońskim zwyczajem, obecnie zamiast świątyni mamy wielgaśny pawilon. Okazało się, że konstrukcja, belkowanie było już w tak fatalnym stanie, że postanowiono przeprowadzić prace konserwacyjne. W Japonii prace konserwacyjne polegają zazwyczaj na tym, że dany obiekt rozbiera się do fundamentów; to co można wykorzystać ponownie jest wykorzystywane, a to co nie - no cóż, trzeba wymienić na nowe. Z informacji wynika, że cały remont ma zakończyć się dopiero w 2019 roku. Mimo to, nie mogłam się powstrzymać, i zwiedziłam co było do zwiedzenia. Ciekawym rozwiązaniem dla turystów, było zrobienie na 2 piętrze salki informacyjnej o metodach konserwacji, zagrożeniach dla drewnianych obiektów, akcji "kup klepkę a my ją zainstalujemy" oraz na 7 piętrze tzw. obserwatorium, gdzie można było podejrzeć postępujące prace.

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Okazało się, że nie tylko Rinnoji jest w trakcie prac konserwacyjnych. Sprawa dotyczy jeszcze kilku innych, ważnych dla tego sanktuarium budynków, m.in. Futaaraen, pawilonu smoka, budynków sakralnych na terenie mauzoleum Ieyasu. Pomimo tego, ludzie "walą" drzwiami i oknami, nie zrażeni panującymi niedogodnościami. 

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016


W Nikko ostatni raz byłam z jakieś 5-6 late temu, i nie mogę sobie przypomnieć aby na terenie kompleksu świątynnego było kiedyś Muzeum Ieyasu. Budynek wygląda mi na nowy. W sieci znalazłam później informację, że Muzeum Toshogu oddano w 2015 roku. Cena biletu to 800 yen, i powiem Wam szczerze, że moim zdaniem cena jest wygórowana. Na parterze mieści się tyci tyci ekspozycja, kafejka i sklep. Na pierwszym piętrze zostałam "powalona" 20 minutową animacją o życiu Tokugawy, wybielonego na wszystkie strony świata. Z trudem powstrzymywałam śmiech. Niestety tego dzieła animacji nie można kupić. Poza tym, dla zwiedzających przygotowano, na oko ok. 30 eksponatów, w tym 8 głowni (na ich szczęście). 

Nikko 2016

Po zwiedzeniu tego co było do zwiedzenia, kroki zostały skierowane do willi Tamozawa - dosłownie 500m od wyjścia z kompleksu świątynnego, w kierunku jeziora Chuzenji. Nigdy tam nie byłam, więc pomyślałam, że tym razem udać się musi. Willa wygląda naprawdę pięknie - nie znajdziecie tam co prawda wielu przedmiotów użytkowych. Tutaj raczej chodzi o pokazanie różnego rodzaju metod budowania pomieszczeń oraz ich ogólnej konstrukcji, biorąc pod uwagę najróżniejsze techniki. Do ogrodów wokół willi nie weszłam, bo nie było na to czasu, gdyż na dosłownie moment miałam autobus do wodospadu Kegon.

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Nikko 2016

Tutaj też przeżyłam szok, i to spory. Byłam tutaj dwa razy w życiu, teraz był trzeci. Do tej pory wodospad oglądało się z (umownego) poziomu zero, z platformy widokowej. Co zrobili Japończycy? Wybudowali windę w skale, 100 metrów poniżej umownego poziomu zero. Tak, windę, tak 100 metrów w dół :)

Nikko 2016

Nikko 2016

Zrobiło się naprawdę późno, więc zabrałam się autobusem z powrotem na stację Nikko, i do Utsunomiya. Wszamałam udon na szybko, i do shinkansena do Tokyo. Ledwo żywa, ale z uśmiechem na twarzy dotarłam na Shinjuku o 21:00. Jestem szczęśliwa :)  

Nikko 2016

Musicie mi wybaczyć ilość zdjęć w poście. Staram się je ograniczyć ale jest mi naprawdę trudno. Album ze zdjęciami (w minimalnej ilości) jest u mnie na Flickr. 

piątek, 10 stycznia 2014

Magazyn Kinfolk o Japonii.

Jakiś czas temu udało mi się kupić w promocji ósmy numer magazynu Kinfolk poświęconemu w całości Japonii. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym piśmie ale pomyślałam, że zaryzykuję i kupię. To co zobaczyłam w środku wydania było ciekawym odkryciem. Nie ma może zbyt wielu tekstów czy felietonów do przeczytania ale za to dostajemy dużą dawkę pięknych zdjęć, przepisów kulinarnych, informacje o tradycji kraju oraz to z czego Japonia jest znana. Ale zacznę od początku.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

W tym numerze znalazł się między innymi wywiad z Ryotą Aoki, który wytwarza ceramikę. Opisuje jak to się wszystko zaczęło, jaki ma cel w tworzeniu i studiowaniu 15,000 sztuk ceramiki różnego rodzaju rocznie. O tym, że bogactwo japońskiej sztuki jest imponujące a on jedynie zaczął uczyć się czegoś co pokochał od pierwszego dotknięcia, generalnie od podstaw. Cały wywiad jest napisany w formie pytań na które odpowiada pan Aoki. Gdyby ktoś z Was chciałby zapoznać się z jego pracami bardziej to zapraszam tutaj.  

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Mamy też króciutki esej na temat wasabi. Począwszy od tego, że każda farma na swój własny, wypracowany przez wieki i przekazywany z pokolenia na pokolenie sposób uprawy. Począwszy od sadzenia poprzez pielęgnację aż do zbiorów. Sama autorka eseju zwraca w pewnym momencie uwagę, że o ile większość z nas rozpoznaje wasabi jako dodatek dodawany do sushi to jest to trochę mylne spostrzeżenie, gdyż w większości przypadków mamy do czynienia ze zwykłym chrzanem który jest barwiony na zielono. Samo wasabi ma o wile więcej zastosowań, również leczniczych.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Zastosowanie dla sakury? Kinfolk podsuwa Nam kilka pomysłów jak wykorzystać płatki wiśni, włącznie z przepisem na makaroniki z czarnym sezamem. Dla bardziej wtajemniczonych przedstawiono zastosowanie które ucieszy nie jedno oko a mianowicie ikebanę. Trzeba przyznać, że na moje "niefachowe" oko wyszła naprawdę imponująco!

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

W magazynie znalazł się również całkiem ciekawy artykuł na temat ręcznego barwienia. Być może to skłoniło do napisania instrukcji w stylu "zrób to sam". 

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Bardzo ciekawym pomysłem dla ludzi obdarzonych talentem, szczególnie tym plastycznym jest bardzo oryginalny pomysł na zrobienie sobie własnej gałązki z kwitnącymi wiśniami w stylu origami. Sama jeszcze nie próbowałam ale wydaje mi się to na tyle fajne, że chyba spróbuję :)

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Bardzo bogato opatrzone w zdjęcia są również strony poświęcone wyprawie do Kamakury. Wydaje mi się, że w sposób subtelny i lekko magiczny oddają klimat tego miasta. Choć nigdy nie udało mi się, być że tak powiem "samej", tylko zawsze w tłumie ludzi. Wszystko może dlatego, że Kamakura jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc położonych blisko Tokyo. Jeden pociąg, godzina podróży i masz wrażenie, że znajdujesz się w zupełnie innym świecie.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Kinfolk Vol. 8 - about Japan.

Oczywiście poruszanych tematów w tym numerze jest znacznie więcej. Jednak aby go zrecenzować od deski do deski i opatrzyć jeszcze jakimiś poglądowymi zdjęciami zajęło by trochę czasu. Jasne, chciałabym to zrobić, nawet miałam problem które artykuły z grubsza opisać i zamieścić w poście. Jednak nie wrzucę całego magazynu, który ma ponad 140 stron ;) Dla bardziej ciekawych tego wydania i samego magazynu zapraszam tutaj.

sobota, 4 stycznia 2014

Japoński Starbucks na święta bożonarodzeniowe.

Pisałam już kilkakrotnie, że japońska sieci kawiarni Starbucks ma znacznie szerszą a zarazem częściej zmieniającą się ofertę dla swoich klientów niż to ma miejsce u Nas. Z czego to wynika? Hmm mam kilka teorii a jedną z nich jest o wiele większa konkurencja na rynku oraz fakt, że po prostu japończyków jest kilka razy więcej niż Nas :)

Będąc w Japonii, na początku listopada została zaprezentowana nowa oferta na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia. Nie tylko pojawiły się nowe napoje ale również nowe gadżety w postaci m.in. kubków, termosów, bombek, czekoladek, kaw i czego jeszcze dusza klienta może zapragnąć. 

Nie mogłam się oprzeć pokusie a była ona naprawdę silna i poszłam do jednej z kawiarni mieszczącej się blisko hotelu aby zobaczyć co takiego wymyślili na ten rok. Po prawie 20 minutach oglądania i "macania" wyszłam z zakupem i to nie jednym a kilkoma.

Kupiłam sobie na przykład taki oto kubek termiczny do kolekcji. Oglądałam w sumie może z 3 rodzaje ale ten przypadł mi najbardziej do gustu. W kolorze czerwieni z bombkami wygląda naprawdę dobrze. Posiada odpowiednią na moje potrzeby pojemność (350ml) i bardzo dobre zamknięcie z uszczelką, które sprawia że płyn się nie wyleje. Chociaż pamiętam, ale to przy innym modelu, że należy je bardzo dokładnie zamykać - ja tego nie zrobiłam i trochę porannej kawy wyciekło gdy jechałam autobusem. Ten termos już został przetestowany i spisuje się znakomicie. Kosztował 3,400 yen.

Starbucks X-mas 2013 Japan edition.

Starbucks X-mas 2013 Japan edition.

Starbucks X-mas 2013 Japan edition.

Zazwyczaj z podróży, zarówno dla znajomych i rodziny przywożę trochę kawy. Generalnie bardzo lubię tą od UCC (ale znów nie wszystkie rodzaje) i rozpuszczalną Maximę. Dla znajomych przeważnie przywożę tego typu saszetki ze Strabuksa. Są fajne, praktycznie i pasują na prezenty. Jedna kosztuje około 300 yen i zawiera 3 saszetki rozpuszczalnej kawy.

Starbucks X-mas 2013 Japan edition.

Ostatnia rzeczą jaką sobie kupiłam była ta oto mała torebka a w niej słodka zawartość - cukierki. Typowo gadżeciarskie ale mi się spodobało. Koszt takiego cuda (o ile dobrze pamiętam) to 700 yen.

Starbucks X-mas 2013 Japan edition.

Starbucks X-mas 2013 Japan edition.

Myślałam jeszcze nad zakupem normalnego kubka ale w końcu się nie zdecydowałam, bo nie mam już gdzie ich stawiać w domu to raz, a dwa mój i tak dodatkowo wykupiony bagaż był już załadowany maksymalnie :)

piątek, 9 sierpnia 2013

Afret Japan trip 2011 - day 20 - 22. Osaka.

Dzień 20 - Osaka.

Obudziłam się z wielkim bólem pleców, który zaatakował mnie w momencie kiedy uświadomiłam sobie, że będzie trzeba wrzucić na plecy ten ciężki plecak i jakimś magicznym sposobem (czyt. za pomocą shinkansena) dostać się do Osaki. Widok z okna zapowiadał, że dzień będzie naprawdę wspaniały, tylko ten bałagan na podłodze i jeszcze niedopakowane rzeczy sprawiały, że rzeczywistość wygrała z mistycyzmem wstającego dnia. Dobrze, wiem trochę to zbyt zen... ale bez kubka kawy przecież się nie spakuję, a i tak poprzedniego dnia próbowałam to zrobić - nie udało się XD Po kompletnym zapakowaniu wszystkiego zeszliśmy jeszcze na śniadanie do Le Temps aby ostatni raz w tym roku najeść się przysmakami z tej restauracji.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

Cała podróż około 43 km, z przesiadką na stacji Shin-Osaka trwa z 30 minut. jako, że jeszcze mieliśmy ważne JRP postanowiliśmy nie tłuc się Rapidem tylko usiąść wygodnie w shince. Pociąg był puściusieńki, więc cały dla Nas ;) Widoki z pędzącego pociągu w trakcie 14 minut podróży też niczego sobie, choć tą trasę pokonujemy praktycznie każdego wyjazdu to i tak największe wzmożone użycie aparatów ma miejsce kiedy mijamy bocznicę dla shinek.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

W Osace jak do tej pory zawsze zatrzymujemy się w hotelu sieci Granvia Osaka. Tym razem dostaliśmy taki ładny pokoik a to tylko dlatego, że na początku chcieli dać Nam room z jednym łóżkiem. Zadzwoniłam na recepcję i mówię, że generalnie to z Naszą rezerwacją się nie zgadza i nie mogę spać w jednym łóżku z szanowną drugą połową wycieczki bo... religia mi zabrania. Kupili to XD Po 5 minutach przyszedł pan z obsługi, sprawdził czy niczego nie zabraliśmy z pokoju i zaprowadził Nas do nowego.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

Po zapoznaniu się ze wszystkim, plus sprawdzeniu poziomu miękkości łóżek, zapaleniu i napiciu się, przykleiliśmy się do okien. To naprawdę niesamowite jak szybko rozwija się i zmienia to miasto. Budynek Daiwa House z zegarem stoi nadal dumnie a nocą wygląda niesamowicie.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

Po rozpakowaniu się doszliśmy do wniosku, że skoro to są Nasze ostatnie dni to nie będziemy się specjalnie nigdzie ruszali i zrobimy zaopatrzenie. Bo to jeszcze książki, herbaty, przyprawy czy sake trzeba kupić a jak się tego dużo uzbiera to i paczkę się wyśle.

Podziemia stacji metra na Shin-Osaka i w pobliżu to jest prawdziwy labirynt; podobno tylko w Sapporo podziemny kompleks jest większy. Fakt faktem, że można w nim spokojnie spędzić cały dzień i człowiek się nie zorientuje. Nie jestem osobą, która ma jakieś szczególne parcie na zakupy kosmetyczne i ubraniowe a po sklepach chodzić nie lubię (co innego księgarnie). Ale np. moja mama wchodzi praktycznie do każdego sklepu; no to takie osoby po 3 dniach mogłyby wyjść na powierzchnię :)

Wieczorem poszliśmy do restauracji w Yodobashi na małe sushi, a wracając zahaczyliśmy o combini w celu nabycia płynów wszelakich. Najedzeni i napici (trunkami bezalkoholowymi) poszliśmy spać.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 20. Osaka.

---

Dzień 21 - Osaka. 

Śniadanie w hotelowej restauracji w Osace ma jedną cechę, która sprawia że jestem szczęśliwa - mają smaczne takoyaki i robią ich na tyle dużo, że moje wycieczki co 5 minut nie są w stanie opróżnić talerza. Wychodząc z "jadłodajni", od wielu lat niezmiennie w gablocie umieszczona jest konstrukcja z białej czekolady, która prezentuje dworzec JR Osaka i Hotel Granvia. 

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

Święta, wszędzie święta bożonarodzeniowe, każdy sklep, każda wystawa przypomina, że zbliżają się święta a to przecież dopiero listopad. Combini store wraz z dziewczęcym zespołem, co w nazwie ma 48 zachęca do zamówienia ciasta a KFC przypomina, że na "święta nie zabraknie kurczaków" - takie cuda tylko w Japonii :)

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

Anyway, postanowiliśmy pójść rano na Doyamacho bo tam znajduje się Mandarake ale okazało się otwierają go trochę później niż zwykle.  Poza sklepem jest tam spora ilość barów, pachinko, karaoke, etc. Zawróciliśmy więc i udaliśmy się do centrum handlowego. A dlaczego? W Fep Five znajduje się wejście na diabelski młyn, który podobnie jak Kyoto Tower skutecznie próbowało się zdobyć przez parę lat. Widoki z czerwonej maszyny zwrócił Naszą uwagę, że chyba coś się stało z dworcem JR. W zeszłym roku widzieliśmy rusztowania a teraz ich nie było... Pewnie go skończyli remontować, więc postanowiliśmy że po sklepie swoje kroki skierujemy właśnie tam.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

Mandarake, o cym pisałam już kilkukrotnie to sklep typu second hand. Gdyby ktoś chciałby się mnie pozbyć na cały dzień to on byłby odpowiedni. Pułki z mangami czy doujinshi nie mają sobie końca, że o regałach z figurkami nie wspomnę. Dzięki pomocy finansowej drugiej połowy wycieczki udało mi się pozyskać limitowaną wersję Alice :) 

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

Niech przeklęte będą wszystkie Daimaru i Tokyu Hands razem wzięte. Ze sklepu wyszliśmy z dwiema poduszkami, bo jak powszechnie wiadomo w Polsce poduszek nie można kupić :) Moja w kolorze czarnym w kształcie kota a dla drugiej połówki w kształcie klasycznym w kolorze błękitu - firma Mogu. W momencie kupna zapewniłam, że jestem ekspertem od pakowania i spokojnie do plecaka obie wejdą. Jak się później okazało, czarnego kota musiałam wziąć pod pachę ><"

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

Wyszliśmy więc z Daimaru i przeszliśmy do nowej części dworca kolejowego. Szczękę zostawiłam w poprzednim sklepie bo to co oni tam zrobili przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Cudeńko współczesnej architektury. Widny, ruchome schody, wszędzie czysto, sklepu, knajpy, ogród, punkt widokowy... 

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

Po kilku godzinach spędzonych na zakupach, i po rundach na donoszenie do pokoju łupów doszliśmy do wniosku, że jednak się nie spakujemy i trzeba robić paczkę. Wzieliśmy na poczcie pudełko dość pokaźnych rozmiarów i wydaliśmy sporo aby je wysłać. Ironia losu polegała na tym, że wracając z poczty znów poszliśmy na zakupy ale już nie tylko "prezentowe" ale również jedzeniowe. Zrobiliśmy sobie taką ucztę, że po skonsumowaniu tego co było na stoliku i podłodze ledwo zabraliśmy się za pakowanie. Skończyliśmy po 1 w nocy.

After Japan trip 2011 - day 21. Osaka.

---

Dzień 22 - Osaka... 

Źle sapałam. Generalnie byliśmy spakowani, więc nie musieliśmy poświęć dużo czasu na dopakowanie się, wystarczyło wrzucić kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Wymeldowaliśmy się z hotelu również szybko i ruszyliśmy na peron skąd odchodzi bezpośredni pociąg na lotnisko Kansai. Mieliśmy bilety już załatwione wcześniej, także gdy okazało się, że na peronie jesteśmy chwilę przed czasem ustawiliśmy się w kolejce do wejścia na pociąg. Ludzi było całkiem sporo i dopiero pod koniec udało się Nam usiąść. 

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

Na lotnisku było już spokojnie, zrobiliśmy odprawę, pojechaliśmy kolejką do "wrót" i nawet znaleźliśmy czas co by w sponsorowanej palarni przez Mild Seven zapalić. Po wejściu do samolotu i początkowej fazie kołowania w stronę pasa startowego na japońskich lotniskach można dostrzec obsługę naziemną danego lotu. I nikt tak nie wywołuje u mnie wzruszenia jak właśnie parę tych osób, które machają na pożegnanie. Gdzieniegdzie przemyka się nadzieja, że w przyszłości jeszcze tu wrócę. 

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

Sam lot przebiegł pomyślnie. Nie było opóźnień a pokładowe jedzenie było smaczne. Wiadomo, że po 20 godzinach na nogach człowiek jest zmęczony. Ostatni lot do Warszawy ze zmęczenia najprawdopodobniej przespałam bo go nie pamiętam. W Warszawie wylądowaliśmy po 22, a po 23 dotarliśmy do domu. 

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

After Japan trip 2011 - day 22. Osaka.

I tak oto zakończyła się kolejna wyprawa do Japonii. Zawsze chciałby się zostać na dłużej, zwiedzić więcej, posmakować czegoś jeszcze ale człowiek potrzebuje też trochę odpoczynku a czasami po całotygodniowym, całodziennym zwiedzaniu zasilanie człowieka siada. Jednak to co zobaczymy należy do Nas, pod warunkiem że nie stracimy pamięci :)

Anyway - za jakiś czas relacja z wyjazdu z 2012 roku bo ten był z 2011 :)

Tutaj link do całej galerii zdjęć z 2011 roku.