Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

Kalendarze na Nowy Rok.

Nie wiem jak Wy ale ja bez papierowej wersji kalendarza nie mogę normalnie funkcjonować. Są tacy, którym wystarcza zapisywanie ważnych wydarzeń w telefonie ale dla mnie to stanowczo za mało. Przyznam się szczerze, że w tym temacie jestem bardzo wybredna i nie lubię żadnych ustępstw. Jednak z roku na rok, okazuje się że przybywa więcej wydarzeń o których należy pamiętać. W moim przypadku najlepiej jest je zapisać. Często jest tak, że w torbie muszę mieć miejsce na dwa lub więcej kalendarzy - szczególnie z początkiem roku... tak do marca :) 

Przepisanie różnych informacji to już rytuał, który zajmuje mi średnio jeden dzień. Są takie sprawy w miarę oczywiste jak daty urodzin, podstawowe dane które człowiek zawsze powinien mieć przy sobie albo takie o których zapomnieć nie powinien. Staram się rozgraniczać sprawy zawodowe i prywatne ale czasem jest to naprawdę trudne.

Od kilku już lat w kalendarze zaopatruje się w Japonii. Czasem też udaje mi się przywieźć jakieś fajne i w miarę niewielkie kalendarzyki na prezenty dla znajomych. I tak jest w przypadku tego kota, który został zakupiony w TokyuHands. Są oczywiście różne rodzaje (panda, piesek, etc.) ale mi najbardziej pasuje ten tutaj. 

Calendars 2014.

Kalendarz z koniczynką to już tradycja. Co roku taki sam, no prawie bo szata graficzna się lekko zmienia. Firma Midori, która jest jego producentem za każdym razem zaskakuje mnie swoim asortymentem papierniczym. Jestem strasznie łakoma na takie gadżety! Polecam przejrzeć ich katalog. Pod koniec roku, gdzieś tak na przełomie października i listopada w sklepach w Japonii wszystkich ogarnia szał zakupowy. Regałów z kalendarzami jest strasznie dużo a mnogość rodzajów, wielkości, szat graficznych przyprawia o prawdziwy ból głowy :) Kalendarz kolorowy czy czarno-biały, z Myszką Miki czy biznesowy, twarda oprawa czy papierowa, układ dniowy czy tygodniowy, na 12 miesięcy czy 18 - można kupić wszystko. 

Calendars 2014.

Jest jeszcze jeden typ kalendarza bez którego raczej trudno by mi było żyć. Mianowicie ten z Totoro :) Ja wiem, może to dziwnie zabrzmi ale patrzenie na niego jak równie korzystanie sprawia mi ogromną radość. Jednak nie wyrzucam zdartych kart miesięcy, tylko wszystkie chowam. Może kiedyś, gdy już będę na swoim uda mi się fajnie wykorzystać te duże rysunki. Już to widzę oczyma wyobraźni - cała ściana w Totoro ^^

Calendars 2014.

Całkowicie prywatnym kalendarzem jest ten. Dostałam go od taty, również z Totoro. Oczywiście ktoś mógłby się zapytać, a na co Tobie tyle tego. No właśnie, na co? Uprzejmie informuję, że mam jeszcze jeden ale że zostawiłam go w pracy to nie pokażę - tamten to prawdziwy zbiór wiedzy wszelakiej :)

Calendars 2014.

Calendars 2014.

Wychodzi na to, że w 2014 roku do dyspozycji będę miała (uwaga, uwaga) 5 albo 6 kalendarzy. To jakiś czysty obłęd, ale przyznaje się, jest to obłęd bez którego nie potrafię normalnie funkcjonować :)

środa, 12 grudnia 2012

Kalendarze from Japan.

Jestem sobą, która bez kalendarza nigdzie się nie rusza. Lubię i jednocześnie muszę mieć wszystko zapisane, bo jak wiadomo pamięć ludzka jest bardzo zawodna. Zarówno sprawy prywatne jak i zawodowe a właściwie jakieś informacje czy zapiski muszą się znaleźć w moim kalendarzu kieszonkowym.

Od paru lat przywożę sobie kilka sztuk (tak tak - kilka sztuk) kalendarzy z Japonii, które na stałe goszczą w moim życiu. Czy to porozwieszane gdzieś w pokoju, na biurku czy właśnie w plecaku bądź torebce. Ja wiem, że kalendarz jest również w telefonie i to nie jest tak, że nic tam nie zapisuje - zapisuje właśnie jako przypomnienie.

Mój ulubiony kalendarz to "Date Book" wydawany przez firmę Midori. Produkują oni nie tylko wszelkiej maści notatniki ale również spinacze w różnych dziwnych kształtach np. kaczuszek (polecam ich katalog online). Co do kalendarza - mam słabość do koniczyn i właśnie z tego względu go kupiłam. Jest bardzo przestronny i dobrze zorganizowany. Jest w nim tyle miejsce ile potrzebuję, więc nic nie zostanie pominięte. Na końcowych stronach znajdują się rysunki metra np. tokijskiego (ale chyba tylko po to aby - patrząc z perspektywy japońskiego obywatela - co by się nie zgubić podczas podróży).

Japanese calendars - 2013.

Japanese calendars - 2013.

Japanese calendars - 2013.

Japanese calendars - 2013.

Przez wiele lat wykształciła się u mnie bardzo widoczna słabość do wszelkich kotowatych tego świata. Na stare lata planuję zostać kociarą i pokaźną kolekcją konsolowych (i nie tylko gier) oraz książek, oraz z makabrycznie wielkimi zapasami kawy :) A teraz na poważnie. Biurko mam dość małe i czasem trudno mi się na nim pomieścić ale kalendarz to rzecz święta i musi na nim być. Co roku kupowałam taki firmy Greeting Life w kształcie kota w różnych dziwnych pozycjach. I tym razem nie mogło być inaczej. Jednak problem pojawił się, gdy zobaczyłam kalendarz na biurko z wizerunkiem Maru. Nie wiem jak to się stało, że wylądował w koszyku - może dlatego, że zaczęłam się ślinić na środku Tokyu Hands a druga połowa wycieczki chciała oszczędzić sobie wstydu ^^ Więc teraz generalnie mam mały dylemat, który z nich używać hmm... ale po dłuższej chwili zastanowienia znajdę dla nich zastosowanie :)

Japanese calendars - 2013.

Japanese calendars - 2013.

Japanese calendars - 2013.

Ostatni kalendarz wisi obecnie na drzwiach i się prostuje. Co roku zawsze ten sam - z Totoro. To znaczy nie do końca ten sam, bo rysunki się zmieniają ale to zawsze musi być kalendarz z Totim, od którego przyznaję się bez bicia jestem uzależniona na tyle, że zaczynam podejrzewać siebie o chorobę psychiczną. Ale z drugiej strony wychodzę z założenia, że dobrze mieć w życiu jakieś "małe" uzależnienia :)

Japanese calendars - 2013.

Japanese calendars - 2013.