niedziela, 14 lutego 2016

Rysunkowe prawdy życiowe.

14 luty - Walentynki (bądź "walenie tynków" dla bardziej sarkastycznych osobników). Dla jednych to okazja na romantyczne wyjście ze swoją drugą połówką, dla innych okazja do sięgnięcia w głąb swojej skomplikowanej osobowości i próba zrozumienia "co poszło nie tak", że jest się samemu. 

Oczywiście, można podejść do tematu z uśmiechem, tak jak zaprezentował to portal / sklep Lingviston. Mnie osobiście sposób prezentacji takich "prawd życiowych" bardzo odpowiada i dlatego podzielę się dzisiaj z Wami tymi perełkami.

Single girl life

Single girl life

Single girl life

Single girl life

Single girl life



Resztę rysunków Lingviston zamieściłam na Flikrze tutaj. Please enjoy!

czwartek, 11 lutego 2016

Kiedy Ramen zdobył gwiazdkę.

Ramen to jedno z tych dań, które zyskuje coraz większe grono miłośników. W Japonii danie to przywędrowało sobie z Chin w XIX w. Obserwując przyrost knajp azjatyckich w samej Warszawie, również u nas ta zupka staje się coraz bardziej popularna.

Od tradycyjnej zupki japońskiej równi się tym, że oprócz warzyw i samego makaronu zawiera jeszcze wkładkę mięsną - jakiś plasterek/i mięsiwa np. wołowiny. Podczas swoich podróży do tego kraju, zaobserwowałam, że tak naprawdę nie ma jakiegoś jednego sformalizowanego rodzaju tego dania. Każde praktycznie większe miasto/okręg chwali się tym, że jego ramen jest najlepszy i wyjątkowy. Czy to prawda? W pewnym sensie tak, chociaż ja bym do tego większej wagi nie przywiązywała, bo praktycznie każdy ramen smakuje wspaniale :) Pamiętam jak pojechałam do Yokohamy, gdzie mieści się muzeum tej potrawy. Na małej powierzchni można było spróbować zupek z głównych wysp Japonii - jest to dość ciekawa alternatywa, szczególnie dla tych, którzy nie mają możliwości wybrać się w długą podróż na drugi koniec wysp japońskich.

Muzeum Ramen - Yokohama

Koniec dygresji pączkującej części pierwszej, teraz będzie część druga. Być może słyszeliście kiedyś coś o tzw. "gwiazdkach Michelin'a", przyznawanych np. hotelom i restauracjom na całym świecie. Jeśli nie, to służę wyjaśnieniem cytując Wikipedię (bo tak będzie najprościej):

Przewodnik Michelin (fr. Guide Michelin) – seria przewodników po krajach Europy i świata, wydawanych przez francuskie przedsiębiorstwo Michelin. Pierwsza edycja, opisująca Francję, ukazała się w 1900 roku.
Przewodniki Michelin dzielą się na serię przewodników gastronomicznych (Czerwone przewodniki), opisujących hotele i restauracje, oraz serię przewodników turystycznych (Zielone przewodniki). W obydwu seriach zamieszczane są oceny obiektów, którym przyznawane są gwiazdki według trzystopniowej skali.
Gwiazdka Michelin – gwiazdka Michelin Wszystkie przewodniki Michelin zawierają prosty system oceny miejsc opisywanych w przewodnikach, będący wskazówką dla zwiedzających. Jest to system trójstopniowej oceny:
  • zobacz koniecznie Gwiazdka MichelinGwiazdka MichelinGwiazdka Michelin
  • warto odwiedzić Gwiazdka MichelinGwiazdka Michelin
  • godne uwagi Gwiazdka Michelin
Punktacja ta pozwala zorientować się, czy dane miejsce należy, według autorów przewodnika, do „listy obowiązkowej” punktów, które trzeba zobaczyć, czy też można powrócić do niego przy kolejnych odwiedzinach danego miasta, regionu lub kraju. Dzięki systemowi gwiazdek turysta otrzymuje praktyczną wskazówkę, na co należy zwrócić uwagę i co zobaczyć w pierwszej kolejności, np. gdy dysponuje się niewielką ilością czasu na zwiedzanie.

I właśnie pod koniec grudnia 2015 roku, kiedy na rynku ukazał się świeżutki czerwony przewodnik okazało się, że w Tokyo restauracja serwująca właśnie Ramen zdobyła pierwszą gwiazdkę ever!!!
Cała sytuacja jest naprawdę wyjątkowa, bo to pierwsza tego typu knajpa uhonorowana tym wyróżnieniem. Jak łatwo było przewidzieć, "restauracja", która ma zaledwie 9 miejsc siedzących i działa od 11:00 do 16:00 szybko stała się mega popularna - do tego stopnia, że po publikacji przewodnika kolejki nie miały końca. Nic dziwnego, telewizja i prasa trąbiły o tym dość intensywnie.

Ciekawy wywiad z właścicielem Tsuka (to nazwa knajpy), Panem Onishim można przeczytać tutaj.

Nawet na youtubowym kanale TheUwagaPies, gdzie Kasia i Kris Gonciarz prezentują ciekawostki świata japońskiego, poświęcono jeden odcinek temu przybytkowi. Polecam do obejrzenia. 



Gdyby ktoś z Was miał okazję odwiedzenia Tsuki (mapka poniżej), to podzielcie się swoimi wrażeniami - linkiem albo czymś podobnym. Sama bym chciała kiedyś do niej zawitać, może jeszcze się uda.


środa, 10 lutego 2016

Dzieckiem wciąż być.

Gdy jest się młodym brzdącem to jak najszybciej chcemy dorosną - robić co Nam się tylko podoba, i cieszyć się, że nikt nad głową Nam nie stoi. Do czasu aż osiągniemy pewien wiek i zdajemy sobie sprawę z tego, co to odpowiedzialność i obowiązki. Szkoła, matura, praca, rodzina... zmęczenie, brak energii, sporadyczne przyjemności gdy mamy chwilę czasu i mocy w akumulatorach.

Dziwny wstęp tego posta ale do czego zmierzam. Każdy ma jakieś hobby, słabostki, którymi pomimo osiągniętego wieku "dojrzałego" nadal się interesuje. Ja takie mam, i choć na karku mam już swoje lata to nadal wywołują one u mnie uśmiech na twarzy.

Gdy byłam mała (a uwierzcie, był taki czas) to mój tata, od czasu do czasu przywoził zestawy takich klocków. Samochody policyjne i strażackie, statki morskie, wyspę z rekinem, i z tego co pamiętam nawet kilka techniksów się trafiło. Do tej pory trzymam swoje lego w pudełku, i ani myślę się z nimi rozstawać. Nawet ostatnio na Mikołajki dostałam zestaw nr 75105 z nowej edycji Star Wars - Millennium Falcon! Po 5 godzinach składania mój sokolik był złożony.

Lego - Star Wars Millennium Falcon

I właśnie w tym miejscu, uprzejmie donoszę, iż udało mi się wyrwać na Stadion Narodowy PGE, na którym jeszcze trwa wystawa klocków. Kolejka do biletów na 20 minut stania, więc większej tragedii nie było. Fakt, że na stadionie pojawiłam się chwilę po 12 w niedzielę. Teoretycznie mogłam zamówić bilety wstępu online ale nie skorzystałam z tej możliwości, no i odstać swoje trzeba było. 

Wystawa swoją wielkością oraz ilością zebranych modeli robi naprawdę duże wrażenie. Dioramy, specjalnie stworzone konstrukcje, Hobbit (mega diorama Samotnej Góry), statek piracki z efektami burzy, Rober (lewy) czy też szeroko komentowany Air Force One - cuda cudeńka. Jakby się nad tym zastanowić, to gablot było na oko tak ze 100... Zestawy były tak jak napisałam najróżniejszej wielkości od malutkich aż po mega wielgaśne. Zwiedzającym od groma i niestety nie udało mi się dopchać do strefy fun parku, gdzie można było na chwilę przysiąść przy stoliku i zmontować coś z lego. Generalnie na wystawie byłam prawie 2 godziny!

Lego - AirForce One I

Lego - budowla II

Lego - motyw ludowy

Lego - PKiN

Lego - stadion Gdański

Lego - szachy

Po wyjściu z wystawy, zwiedzający zostali skierowani do sklepu z klockami. Generalnie ceny są porównywalne do tych, które możemy spotkać w oficjalnym sklepie Lego. Najbardziej spodobał mi się jeden zestaw Hot rod'a (numer 42046), to chyba jakaś nowość bo wcześniej go nie widziałam. Może sobie go kupię na urodziny... albo bez okazji, bo dlaczego by nie; przecież jestem dorosła ;)




Reszt zdjęć do obejrzenia tutaj

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Matsuri - piknik z kulturą japońską. 30 maja 2015 r. - Torwar, Warszawa.

"Nie bijcie! Wytłumaczcie." jak mawia moje siostra. Jak zwykle z mega opóźnieniem, do którego już przyzwyczaiłam wszystkich odwiedzających tą stronę, pragnę poinformować, że tylko z 2 tygodniowym opóźnieniem zamieszczam materiały z tegorocznego warszawskiego Matsuri.

Zdjęcia będą monotematyczne, bo tak naprawdę pokazują tylko "zamieszanie" na stoisku PSMJ z ramienia, którego po raz drugi uczestniczyłam w tym wydarzeniu. Jednak pewne aspekty tego wszystkiego pozostają bez zmian od zeszłego roku, a mianowicie fakt, że przez tydzień dochodziłam do siebie, do kibelka zajrzałam tylko raz a o zwiedzeniu czy uczestniczeniu w samym Matsuri (czyli: jak tu oblukać "konkurencję") nie było mowy.

DSC_0845

Co prawda, moje małe monsterki mnie nawiedziły ale nie miałam zbytnio dla nich czasu. Mimo wszystko bardzo Wam niuńki dziękuję :*

DSC_0809

Zamieszanie tak naprawdę zaczęło się od samego początku, trudy zapakowania całego inwentarza do samochodu, który "pupą" tarł asfalt, włącznie z tym że komputer popsuł się na miejscu (ale był zapasowy), piszczące mikrofony :) Jak, dotarliśmy na miejsce około godziny 10:00, zawinęliśmy komuś wózek, rozłożyliśmy wszystkie eksponaty, pokłóciliśmy się z elektroniką to nie wiadomo kiedy zrobiła się 12:00 i rozpoczął się szturm ludzi XD

Mieliśmy przygotowanych trochę atrakcji. Pozwolę sobie wymienić je hurtowo:
- pokaz szlifu końcowego głowni,
- pokaz graweru na gardzie miecza (tsuba),
- prelekcje tematyczne dotyczące samych eksponatów w tym i przede wszystkim około 20 głowni, które były do obejrzenia u Nas na stoisku (ten kto miał szczęście, mógł nawet potrzymać miecz i zrobić fotkę). Było to lekko ograniczone ze względów bezpieczeństwa - wszystkie miecze były ostre, więc sami rozumiecie - 50 osób przy Naszych kolegach i każdemu w rękę miecza się nie da,
- eksponaty: miecze, zbroje japoński (ten kto znów miał szczęście mógł przymierzyć kabuto i zrobić sobie fotkę na tle zamku japońskiego w Matsumoto), kamienie szlifierskie, rudy żelaza, etc.
- pokaz szkoły walki Katori (pozdrowienia dla Marka ^^),
- mała loteryjka z nagrodami, chociaż ostatnie losowanie o 18:00 to był majstersztyk,
- zdjęcia z Japonii o mieczach, zamkach i innych różnościach,
- "przygarnij kabuto", czyli moje dwa dni zawijania origami w kształcie hełmu. 200 sztuk rozeszło się w przeciągu 3 godzin... przepraszam, następnym razem zrobię więcej, podobnie zresztą jak krówki z Naszym logo XD

DSC_0814

DSC_0787

DSC_0816

DSC_0827

DSC_0846

Generalnie wydaje mi się, że wypadliśmy całkiem nieźle. Ale moja opinia może nie być obiektywna, bo jako osoba z teamu stałam po drugiej stronie barykady. Ale jestem ciekawa Waszych opinii, jak ktoś był i niechcący trafił na drugie piętro i przypadkiem Nas odwiedził to z chęcią posłucham skarg i zażaleń:) Podobnie, gdyby ktoś z was miał zdjęcia robione na Naszym stoisku to z chęcią przygarnę co by zaanektować na profil PSMJ na FB.

Reszta zdjęć do obejrzenia tutaj  desu ^^

wtorek, 12 maja 2015

"Lekcja kultury".

W lutym na urodziny dostałam bilety do Warszawskiej Opery Kameralnej na Don Giovanniego Mozarta. Termin spektaklu tak sprytnie wypadł na moje imieniny. Do opery lub do teatru zazwyczaj nie chodzę, jestem prostym człowiekiem, któremu wystarcza kino od czasu do czasu i książka - obecna w moim życiu w nieprzyzwoitych ilościach :)

IMG_2318

Spektakl był naprawdę świetny, i z Biedronką doszliśmy do wniosku, że trzeba skonstruować listę oper/przedstawień, na które byśmy chcieli pójść. W najbliższym czasie będziemy szukać "Snu nocy letniej" - a co!

Jednak do czego zmierzam. Otóż podczas przerwy, poszliśmy sobie pozwiedzać budynek Opery a tam na ścianach plakaty. Niby nic co mogłoby wprawić w zdziwienie... no tak, tylko, że te plakaty były jakieś takie mocno krzaczkowe hmmm... Sami zobaczcie.

IMG_2320

IMG_2319


Z innych zdobyczy, między innymi książka wręcz chciałabym powiedzieć, że klasyk Natsume Soseki "Jestem kotem" oraz koszulka z jakże wymownym i adekwatnym do mojej skromnej osoby napisem. A teraz lans ^^

IMG_2328

IMG_2324