poniedziałek, 15 czerwca 2015

Matsuri - piknik z kulturą japońską. 30 maja 2015 r. - Torwar, Warszawa.

"Nie bijcie! Wytłumaczcie." jak mawia moje siostra. Jak zwykle z mega opóźnieniem, do którego już przyzwyczaiłam wszystkich odwiedzających tą stronę, pragnę poinformować, że tylko z 2 tygodniowym opóźnieniem zamieszczam materiały z tegorocznego warszawskiego Matsuri.

Zdjęcia będą monotematyczne, bo tak naprawdę pokazują tylko "zamieszanie" na stoisku PSMJ z ramienia, którego po raz drugi uczestniczyłam w tym wydarzeniu. Jednak pewne aspekty tego wszystkiego pozostają bez zmian od zeszłego roku, a mianowicie fakt, że przez tydzień dochodziłam do siebie, do kibelka zajrzałam tylko raz a o zwiedzeniu czy uczestniczeniu w samym Matsuri (czyli: jak tu oblukać "konkurencję") nie było mowy.

DSC_0845

Co prawda, moje małe monsterki mnie nawiedziły ale nie miałam zbytnio dla nich czasu. Mimo wszystko bardzo Wam niuńki dziękuję :*

DSC_0809

Zamieszanie tak naprawdę zaczęło się od samego początku, trudy zapakowania całego inwentarza do samochodu, który "pupą" tarł asfalt, włącznie z tym że komputer popsuł się na miejscu (ale był zapasowy), piszczące mikrofony :) Jak, dotarliśmy na miejsce około godziny 10:00, zawinęliśmy komuś wózek, rozłożyliśmy wszystkie eksponaty, pokłóciliśmy się z elektroniką to nie wiadomo kiedy zrobiła się 12:00 i rozpoczął się szturm ludzi XD

Mieliśmy przygotowanych trochę atrakcji. Pozwolę sobie wymienić je hurtowo:
- pokaz szlifu końcowego głowni,
- pokaz graweru na gardzie miecza (tsuba),
- prelekcje tematyczne dotyczące samych eksponatów w tym i przede wszystkim około 20 głowni, które były do obejrzenia u Nas na stoisku (ten kto miał szczęście, mógł nawet potrzymać miecz i zrobić fotkę). Było to lekko ograniczone ze względów bezpieczeństwa - wszystkie miecze były ostre, więc sami rozumiecie - 50 osób przy Naszych kolegach i każdemu w rękę miecza się nie da,
- eksponaty: miecze, zbroje japoński (ten kto znów miał szczęście mógł przymierzyć kabuto i zrobić sobie fotkę na tle zamku japońskiego w Matsumoto), kamienie szlifierskie, rudy żelaza, etc.
- pokaz szkoły walki Katori (pozdrowienia dla Marka ^^),
- mała loteryjka z nagrodami, chociaż ostatnie losowanie o 18:00 to był majstersztyk,
- zdjęcia z Japonii o mieczach, zamkach i innych różnościach,
- "przygarnij kabuto", czyli moje dwa dni zawijania origami w kształcie hełmu. 200 sztuk rozeszło się w przeciągu 3 godzin... przepraszam, następnym razem zrobię więcej, podobnie zresztą jak krówki z Naszym logo XD

DSC_0814

DSC_0787

DSC_0816

DSC_0827

DSC_0846

Generalnie wydaje mi się, że wypadliśmy całkiem nieźle. Ale moja opinia może nie być obiektywna, bo jako osoba z teamu stałam po drugiej stronie barykady. Ale jestem ciekawa Waszych opinii, jak ktoś był i niechcący trafił na drugie piętro i przypadkiem Nas odwiedził to z chęcią posłucham skarg i zażaleń:) Podobnie, gdyby ktoś z was miał zdjęcia robione na Naszym stoisku to z chęcią przygarnę co by zaanektować na profil PSMJ na FB.

Reszta zdjęć do obejrzenia tutaj  desu ^^

wtorek, 12 maja 2015

"Lekcja kultury".

W lutym na urodziny dostałam bilety do Warszawskiej Opery Kameralnej na Don Giovanniego Mozarta. Termin spektaklu tak sprytnie wypadł na moje imieniny. Do opery lub do teatru zazwyczaj nie chodzę, jestem prostym człowiekiem, któremu wystarcza kino od czasu do czasu i książka - obecna w moim życiu w nieprzyzwoitych ilościach :)

IMG_2318

Spektakl był naprawdę świetny, i z Biedronką doszliśmy do wniosku, że trzeba skonstruować listę oper/przedstawień, na które byśmy chcieli pójść. W najbliższym czasie będziemy szukać "Snu nocy letniej" - a co!

Jednak do czego zmierzam. Otóż podczas przerwy, poszliśmy sobie pozwiedzać budynek Opery a tam na ścianach plakaty. Niby nic co mogłoby wprawić w zdziwienie... no tak, tylko, że te plakaty były jakieś takie mocno krzaczkowe hmmm... Sami zobaczcie.

IMG_2320

IMG_2319


Z innych zdobyczy, między innymi książka wręcz chciałabym powiedzieć, że klasyk Natsume Soseki "Jestem kotem" oraz koszulka z jakże wymownym i adekwatnym do mojej skromnej osoby napisem. A teraz lans ^^

IMG_2328

IMG_2324


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Still alive.

Siedzę sobie u Biedronki, pewnie popijając winko (która to butelka była, tego nie pamiętam), gdy nagle pada pytanie "A wiesz co było 10 stycznia?". Hmm zastanawiam się przez chwilę a w głowie pustka. "Ostatni post na blogu" pada odpowiedź. 

No cóż, pomyślałam, faktycznie blog pozostawiłam mocno zaniedbany. Byłam wręcz przekonana, że skoro blog jest w stanie permanentnego zawieszenia, to pewnie nikt tu już nie zagląda. Więc z czystej ciekawości, licząc na to, że jak otworzę statystki to wszędzie zobaczę "zero" zalogowałam się. I co widzę? Ludki, jednak go czytają / albo przeglądają (mniejsza o większość). Moje zaskoczenie i pewnego rodzaju zdumienie było nie do opisania. 

Pomyślałam sobie - to co, mała reaktywacja? Ale... który raz to już będzie? 3? 4?! Wolę nie liczyć, bo jeszcze się okaże, że do 10 dojdziemy ^^ 

Obiecywać, że regularnie coś na blogu będzie się pojawiało nie mam zamiaru. Znacie mnie już trochę (ja siebie jeszcze lepiej) i z tymi obietnicami typu "tak, tak - będę pisać minimum 2-3 razy w tygodniu", to raczej nie ma co robić takich deklaracji. Nie da się - sumimasen minna san =.= 

Postaram się chociaż wrzucić coś raz w tygodniu, dobre i tyle ;)

A skoro mamy wiosnę... to zdjęcia od Pana S. jak to ona wygląda w Hiroshimie ^^

Full bloom in Hiroshima (2)

Full bloom in Hiroshima (1)